Tak, tak. Egoizm, czyli dbałość o samego siebie we wszelkich możliwych aspektach życiowych, jest podstawowym motorem ludzkich działań. Bez żadnego – powtarzam: żadnego! – wyjątku. Tak po prostu jest, od zarania ludzkich dziejów, od początku ludzkości jako takiej, ale też od początku każdego indywidualnego ludzkiego życia. Nowo narodzony człowiek przez wiele miesięcy, a nawet lat, myśli tylko i wyłącznie o swoich własnych potrzebach. I nawet, gdy jako kilkuletnie dziecko zaczyna sobie zdawać sprawę z faktu, że nie jest on pępkiem świata, ale że istnieją również inni ludzie, którzy też mają swoje potrzeby, wciąż powoduje nim egoizm. Wszystko, co robimy – od najprostszych, trywialnych wręcz czynności, jak jedzenie czy spanie, po wyższe działania związane ze sztuką, pracą, czy też pomaganiem innym osobom – wynikają z naszego egoizmu. Wszystko, co robimy, robimy dla siebie samych. I nie ma w tym nic złego.
Egoizm głównym motorem naszych działań
January 29th, 2010Dlaczego pomagamy innym?
January 7th, 2010Dlaczego ludzie pomagają innym ludziom? Większość ludzi w odpowiedzi na to pytanie powiedziałaby, że ludzie pomagają innym, bo są na przykład dobrzy, bezinteresowni, bo są altruistami i tym podobne – według mnie – bzdury. A dlaczegóż to, zapytacie, uważam, że to bzdury? Ano dlatego, że jestem w pełni przekonany o egoizmie, jaki jest najbardziej charakterystyczną cechą każdego (powtarzam – każdego!) człowieka. Uważam, że wszystko, co robimy, robimy tylko i wyłącznie ze względu na nas samych. Wszelkie formy pomocy, jakiej udzielamy innym ludziom, mają na celu przede wszystkim przyniesienie satysfakcji i zadowolenia właśnie nam samym. Kiedy rozmawiam na ten temat z innymi ludźmi, z kimkolwiek właściwie – z żoną, z rodziną, ze znajomymi z pracy czy z przyjaciółmi – zazwyczaj większość z nich jest wielce oburzona. „Jak to egoizm? Ja nie jestem egoistą!”. Zapominają oni jednak, że nie ma w tym nic złego – nie liczą się przecież pobudki, jakimi się kierujemy, ale efekty naszego postępowania, w tym przypadku: pomoc innym.
Bezinteresowność?
December 3rd, 2009Są ludzie na tym świecie, którzy uważają, że pomaganie innym jest zawsze bezinteresowne, że nie każdy jest zdolny do bezinteresowności, że nie każdy może być altruistą. Że to trzeba w sobie wypracować, no i tak dalej, i tak dalej. Właśnie takie zdanie ma moja żona. Ja mam zupełnie odmienne zdanie w tej kwestii, więc nierzadko zdarzają się nam długie dyskusje, niemalże kłótnie, podczas których jedno stara się przekonać drugie do swoich racji. Oczywiście nikomu się to nigdy nie udaje, ale też problem nie jest na tyle istotny, nie jest to żaden problem natury egzystencjalnej czy światopoglądowej o takiej wadze, której wielkość wpływałaby znacznie na nasze relacje. Więc po takiej kilkugodzinnej niekiedy dyskusji godzimy się bardzo szybko (na całe szczęście, bardzo często w łóżku, che, che, che) i wszystko wraca do normy. A moje zdanie w tej kwestii jest, jak już wspomniałem w poprzednim wpisie do niniejszego bloga, takie, że każdy jest egoistą i konformistą, a bezinteresowność w ogóle nie istnieje. Wszystko, co robimy, robimy dla siebie samych.
Każdy jest konformistą
November 29th, 2009Śmieszy mnie, gdy ludzie określają się mianem, na przykład, altruistów. Uważam i jestem o tym w pełni przekonany, że każdy z nas jest egoistą i konformistą. Nawet ludzie, którzy poświęcają całe swe życie “pomaganiu bliźnim”, robią to przede wszystkim dla samych siebie. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Przecież, za każdym razem, kiedy „robimy coś dobrego”, kiedy komuś pomagamy, niby to bezinteresownie, przynosi nam to jednocześnie niemało przyjemności i satysfakcji, prawda? Nawet sam uśmiech na twarzy osoby, której udzieliliśmy jakiejkolwiek pomocy – niech to będzie chociażby nawet tylko przeprowadzenie staruszki przez jezdnię – to już wystarczająca „zapłata”. Słowem, choćbyście nie wiem co mówili, ja swego zdania nie zmienię. Każdy jest egoistą i konformistą. Często zdarzają mi się długie dyskusje na ten temat, niekiedy przeradzające się w kłótnie, z moją żoną, która ma inne zdanie. Ale cóż. Życie.
Start!
November 15th, 2009Wszyscy moi znajomi od lat prowadzą blogi, wielu z nich ma też różne blipy, profile na naszejklasie.pl czy facebooku. Ja przez wiele lat broniłem się przed tym, uważając, że moje życie prywatne jest – jak sama nazwa wskazuje – „moje” i „prywatne”. Jednak jakoś tak ostatnio, trochę pod wpływem namów przyjaciół i znajomych, trochę pod wpływem namów żony, która też właśnie zaczęła być „obecna” w Internecie, a też trochę pod wpływem własnych przemyśleń o dzisiejszym świecie, postanowiłem spróbować. I oto jestem! Ostatnimi czasy popularny jest tekst „To, co nie istnieje w Internecie, nie istnieje w ogóle”. Być może założyłem tego bloga również dlatego? Dlatego, że co i rusz znajomi i przyjaciele, a nawet rodzina, dziwili się i pytali: “W jakim ty świecie żyjesz, skoro nie masz konta na Naszej Klasie?”. Teraz nikt już nie będzie się dziwił i zastanawiał nad moim światem. Konformizm? Być może. Ale każdy z nas jest przecież po trosze konformistą.